O męskiej wysokiej wrażliwości w relacjach z płcią piękną

Jestem wysoko wrażliwym człowiekiem i mężczyzną. Jak każdy człowiek potrzebuję wody, jedzenia, miłości. Tutaj będę pisał o wrażliwych mężczyznach i ich związkach z kobietami. Będę uogólniał i wyrażał subiektywnie opinie. Daję sobie takie prawo ponieważ piszę dla bloga, nie do Wikipedii. Jestem również przygotowany na przypięcie mi etykietki kolejnego, użalającego się nad sobą faceta. Początkowo chciałem napisać o dyskryminacji mężczyzn. Chciałem napisać ogólnie, nie tylko o HSP, lecz bycie HSP ma tak wielki wpływ na całość życia człowieka, że jednak moje myśli ciągle krążyły dookoła tematu wysokiej wrażliwości.

Kobiety nie lubią wrażliwych mężczyzn. Wręcz nie znoszą. Jeśli mężczyźni z tą wrażliwością walczą, lub jakoś ją ukrywają, może to nawet kobiety pociągać, chociaż dla samych mężczyzn jest niszczące. Lecz jeśli tą męską wrażliwość mają, że tak powiem, na widoku, to są kompletnie niemęscy.

Dla 80% kobiet, tych kobiet nie-HSP, wrażliwi mężczyźni to wzorcowe ciamajdy. Owszem, czasem podoba się im że taki mężczyzna je przytula, że je rozumie, a przynajmniej się stara, że zawsze ma czas i ochotę na rozmowę. Że jest nawet dobry w łóżku, ma przecież wyobraźnię i jest zadbany… ale… W towarzystwie nie potrafi się odnaleźć, na dyskoteki i wesela nie chodzi, a przynajmniej za wszelką cenę unika. Nie tańczy – zgroza! No ale jak ma tańczyć skoro od najmłodszych lat głośna, prostacka muzyka i migające światła ścinają go z nóg? Tak samo zresztą jak zachowania innych ludzi w takich miejscach i przy takich okazjach.

Wrażliwy mężczyzna nie próbuje za wszelką cenę zdominować innych mężczyzn w okolicy, nie mówi głośno i donośnie, nie pręży się ciągle, nie żartuje z innych i nie wchodzi na głowę komu się da. Jest przy tym wystarczająco inteligentny żeby nie być zazdrosnym. A przecież trochę zazdrości to taka miła rzecz dla tak wielu pań.

Wrażliwy mężczyzna z racji swojej wrażliwości, nie jest również wyjątkowo ambitny w pracy i nie znosi rywalizacji. Czy to powoduje że jest mniej cenionym pracownikiem? Nie, jest ceniony, ale jego kariera jest najczęściej niskich lotów i opóźniona.

Słowem, jak to mawiają kobiety, wrażliwy mężczyzna nie ma „tego czegoś…”

A co z 20% kobiet HSP? Czy one widzą „to coś” we wrażliwych mężczyznach? A gdzie tam! Tu jest może i jeszcze gorzej. Te wrażliwe kobiety chcą właśnie kogoś kto by je uzupełniał. Kto niwelowałby ich braki. Na kim mogłyby się oprzeć i kto nie ma tych wszystkich dylematów i problemów właściwych ludziom wrażliwym. Niestety my, wrażliwi mężczyźni, mamy dylematy, często niestety mylnie utożsamiane z brakiem pewności siebie lub strachem. Dla tych kobiet również nie jesteśmy „tym kimś”.

Być może jedyną grupą kobiet, dla których wrażliwy mężczyzna jest ciekawą propozycją to wszystkie te panie, którym potrzebny jest psycholog. Wrażliwy mężczyzna istotnie jest materiałem na coś w rodzaju osobistego spowiednika i doradcy. Nie rani, jest subtelny, inteligentny, lubi rozmawiać, ma dar empatii, współczuje. Cóż, ta grupa kobiet wcale nie jest mała, więc może nie jest tak źle wrażliwi panowie. Może jednak mamy jakieś szanse u płci przeciwnej.

W ostateczności możemy skrywać naszą wrażliwość. Przeczytać parę książek o manipulacji, również samym sobą, nauczyć się kilku chwytliwych grypsów, codziennie przed pracą łyknąć setkę, przed imprezą łyknąć setkę, przed randką łyknąć setkę, najlepiej wcale nie trzeźwieć, bo chyba przyznacie że po alkoholu jesteśmy tacy… całkiem do życia! Dowcipni, zadziorni, towarzyscy, czasem nawet tańczymy. No i wtedy mamy „to coś…” Można zatem silić się na bycie kimś innym, zapomnieć o sobie, stracić kontakt z sobą samym i udawać tak zwanego normalnego faceta. Jak się chce to pewnie się da. Ale czy warto?

Kto wie, może i warto? Właściwie to jak odpuścimy sobie pobożne życzenia, miłe frazesy, albo niezbyt przemyślane opinie, to my, wrażliwy mężczyźni, nie mamy wyjścia. To kobieta może być wrażliwa, może się bać, wstydzić, może ją zatkać, może nie móc wydobyć z siebie dźwięku, może się czerwienić. Kobieta nigdy pierwsza się nie odezwie, to taka cecha płciowa jakby ktoś nie wiedział. Drugorzędna ale płciowa. Kobieta może również powiedzieć: „ty mnie nie rozumiesz.” Może bujać w obłokach, współczuć chorym, może nie zabijać się dla pieniędzy w pracy. Może nawet nie pracować i to ciągle będzie takie kobiece. Mężczyzna żeby być atrakcyjnym, tych rzeczy robić raczej nie powinien.

W każdym wpisie na tym blogu, kiedy mówię o jakimś problemie, staram się również podać jego rozwiązanie, lub chociaż część rozwiązania. Tym razem nie podam żadnych rozwiązań, ani nie udzielę żadnych rad bo ich nie znam. Mogę was jedynie zapewnić, że jeśli wasze odczucia i myśli są podobne, to nie jesteście sami. Być może po prostu, mężczyźni HSP mają trudniej w relacjach z kobietami i może muszą przejść więcej drogi, zanim znajdą tą właściwą osobę.

Ps.

Na Facebooku mamy grupę HSP Chattorblog. Można się zapisać i poznać innych ludzi HSP, pogadać, wymienić się doświadczeniami, porozmawiać prywatnie, itd. Ale dlaczego istnieje w tej grupie taka dysproporcja między ilością kobiet i mężczyzn? Dlaczego, skoro czytając o wysokiej wrażliwości ciągle dowiaduję się że jest tyle samo wrażliwych kobiet i mężczyzn? Może ta dysproporcja w naszej grupie o czymś świadczy?

Reklamy

31 thoughts on “O męskiej wysokiej wrażliwości w relacjach z płcią piękną

    • Niestety masz rację. Jedynie z mojego punktu widzenia – kobiety HSP i w moim szczególnym przypadku wygląda to chyba trochę gorzej. Spotkałam się kiedyś z mężczyzną HSP. Wszystko było dobrze, dopóki było dobrze. Były jednak momenty kiedy było gorzej. Jak w każdym związku. I tu okazało się, że nie możemy na sobie polegać. Czasami zdarza się, że HSP mają skłonności samodestrukcyjne. U nas też tak było. Żadne z nas nie mogło liczyć na wsparcie u drugiej osoby. Oboje byliśmy w rozsypce. Zdecydowałam, że tak nie może być bo jedyną opcją jest to, że pochowają nas w tym samym czasie. Znalazłam sobie mężczyznę, totalnie nie- HSP. Czy jestem teraz szczęśliwsza? Sama nie wiem. Ale żyję. On nie.

  1. Widzę, że nie jestem kompletnie sam i że w 100% podzielam te same uczucia i odczucia jakie są opisywane w tym blogu. Od zawsze miałem problemy z kobietami, wszystkie traktowały mnie jak przyjaciela, rozmawiałem z jedną i po prostu powiedziała że jestem zbyt czuły, zbyt wyrozumiały i po prostu zbyt kobiecy, więc dokładnie to wszystko co sam opisałeś. Jak w jednym z wpisów wspomniałem zacząłem swoją terapię parę miesięcy temu, terapeuta też mi powiedział że kobiety gardzą takimi jak my, takimi jak ja, bo jesteśmy niemęscy w swojej delikatności. Te słowo gardzą tak mi zapadło w pamięć że przez kilka dni jeszcze obijało się po głowie. To co teraz z nim cicze to nauczenie się „męskości”. Prawdopodobnie wielu z hsp miało problem z ojcami, z tym że myślało „nie będę taki jak on, będę przeciwnością”, jak również ze swoimi nadopiekuńczymi matkami które demonizowaly męskość. To co jest mi zadane to połączenie się z męska cząstką siebie, nie zaprzeczanie jej i pozwolenie sobie na agresje. To wydaje się niemożliwe, takie wtopienie się w tłum miliardów innych mężczyzn, te nieustanne poczucie niezrozumienia tak samo jak przez kobiety jak i mężczyzn, takie same pogardzenie z jednej jak i z drugiej strony. O tyle jeszcze jestem takim hsp który nawet kosztem siebie samego potrafi zrobić wszystko dla drugiej osoby. Jest kilka cech które nakładają się z tym jak to nazywam darem. Czasami zastanawiam się czy naszym losem nie jest samotność bo nikt nie potrafi zaakceptować nas takimi jakimi jesteśmy. Jedyną drogą jest terapia „ujednolicenia” z tą szarą masa świata jeśli chce się żyć i być kochanym. Wiele jeszcze bym pisał ale te łzy już kompletnie zasłaniają mi ekran.

    • Dodam jeszcze, że po ponownym przeczytaniu wpisu zauważyłem pewną zależność, najbardziej właśnie przyciągam kobiety które tutaj opisałeś jako potrzebujących psychologa. Nie było takiej która byłaby silna emocjonalnie, pewna siebie, „normalna”, każda miała w sobie coś z jakiego powodu ze mną rozmawiała, czy to problem z dawnych czasów o którym z nikim nie rozmawiała, czy to jakieś teraźniejsze przeciągające się problemy, czy chociażby niepewność siebie samej. I własnie to było bolesne, że zawsze kiedy to się rozwijało, kiedy już po tygodniach czy miesiącach jak już czuły się nieporównywalnie lepiej – uciekały z innym, już spowiednik nie był im potrzebny.
      Wiesz, dałeś trochę do myślenia.

      • Dziękuję. Temat wrażliwych mężczyzn to w sumie trochę temat tabu. Jedni tutaj czują się zaklopotani, inni się denerwują lub nabierają wody w usta. Niestety, wydaje się nam że żyjemy w bardzo postepowym, tolerancyjnym świecie, ale to chyba tylko mit. Jedne niechęci zastępujemy innymi, jedną dyskryminację inną.

      • Dokładnie jest tak jak to opisujesz, to temat tabu bo jak jest poruszany, od razu przypinana jest metka ‚męskiej p***y’ jak to często już pod koniec wychodzi a najczęstszym powodem jest po prostu odbieranie świata w całkiem inny sposób od naszego gdzie dość często emocje i uczucia budują rzeczywistość. Świat jest w ten sposób postępowy że kobiety coraz bardziej wchodzą w role męskie, coraz bardziej przejawiają męskie cechy w związkach i w każdym innym aspekcie a mężczyźni wręcz przeciwnie.
        Ostatnio polecone mi zostało przeczytanie książki „Żelazny Jan” polecam ją bo jest tam opisane sporo z naszych „problemów” I wydaje się, że terapie dla nas hsp powinny być właśnie ukierunkowane w nauczeniu się okazywania agresji i rywalizacji, czyli tych cech których prawie nie posiadamy.

      • I mam wrażenie, że hsp powinno być podzielone na różne podkategorie. Jest pewien standard ale każda osoba wydaje się, że ma inne nakładające się na siebie zaburzenia czy dysfunkcje. Znam pewną osobę która jest również hsp (została zdiagnozowana) ale ma wiele cech bardzo agresywnych, które niemalże zaprzeczają temu obrazowi, więc tak jak są acting in i out, zmieszane ze sobą itd. Ja bym ujął siebie w tej grupie wyniszczającej siebie samego, nie potrafię być bezpośrednio agresywnym wobec innych a jeśli jakkolwiek tak się dzieje momentalnie przechodzi i czuję winę do siebie za tą złość. Więc tak jak opowiedziałeś o reakcjach niektórych ludzi, o zakłopotaniu, denerwowaniu się, zamykaniu od tematu, każdy ma jakąś historię która nałożyła się na tą naszą ‚nadwrażliwość’.

      • No właśnie… Warto teraz kilka rzeczy dodać. Bycie HSP nie jest zaburzeniem i nie leczy się go, ani nie diagnozuje. Porównajmy to do delikatnej skóry. Są osoby, które mają skórę dość grubą i wytrzymałą, są takie, które mają skórę przeciętną i takie które mają wyjątkowo delikatną skórę. Jednak to nie są żadne zaburzenia czy choroby. To są po prostu cechy.
        Poza tym, jeśli już chodzi o to jak kobiety postrzegają wrażliwych mężczyzn, to jestem jak najdalej od tego, żeby chcieć jakoś na to postrzeganie wpływać. To w ogóle niebo to chodzi. Chciałem tylko powiedzieć że takie zjawiska są, warto je widzieć, zdawać sobie z nich sprawę i wyciągać wnioski. Różne wnioski. Podam przykład. To będzie taka abstrakcja, ale może lepiej to wyjaśni. Jeśli miałbym wybierać: związek z kobietą, albo bycie sobą, jako HSP, wybrałbym to drugie. Z drugiej strony ktoś mógłby wybrać pierwszą opcję. Nie widzę w tym problemu. Na szczęście nie stajemy przed tak dramatycznymi wyborami.
        Jeśli natomiast chodzi o zaburzenia to istotnie ludzie HSP są bardziej na nie narażeni. Tak jak ludzie o delikatnej skórze są bardziej narażeni na jej podrażnienia w niesprzyjających warunkach.

    • Tutaj, w pewnej kwestii nie mogę się zgodzić.Nikt nie jest skazany na samotność. Najczęściej jest to kwestia wyboru. Na świecie żyje ponad 7 miliardów ludzi więc statystycznie nawet muszą istnieć osoby, które zaakceptują nas takimi jakimi jesteśmy lub przynajmniej mogą nas tolerować.(Przyznam się- moja połówka, toleruje moją nadwrażliwość. Gdyby było tak idealnie, nie znalazłabym tego bloga ). Czasami warto rozejrzeć się dookoła, zmienić środowisko, szukać ludzi nam bliskich gdzieś indziej niż dotychczas. A czasami , po prostu, nie robić nic, żeby nabrać dystansu.
      Jakoś też, tak wewnętrznie, nie mogę się pogodzić z terapią dla HSP. Może w sytuacji, kiedy jakieś aspekty naszego funkcjonowania dramatycznie obniżają jakość naszego życia, to tak. Ale uczenie się ” męskości”? Zalatuje mi tutaj konformizmem, który więcej może zniszczyć, niż zbudować.To tak, jakby uczyć się pozbyć się cząstki siebie. Jesteś jaki jesteś, i więcej wysiłku (oczywiście moim zdaniem), należałoby włożyć w kreowanie przyjaznego nam świata, niż dostosowanie się do istniejącego. Przecież wszyscy mamy tę moc 🙂

      • Uwierz, że przez długie lata bardzo starałem się z kimś być, to nie był mój wybór że byłem sam chociaż wręcz zbytnio oddawałem się drugiej osobie i to często odstraszało innych, ta wizja stałości, bo większość osób nie chce od razu kogoś na stałe tylko najpierw pobawić się w ten okres próbny i zobaczyć czy to jest to a u mnie w sumie taki problem zawsze był, że jeśli jakąś kobiete wybierałem to był w 100% przemyślany wybór i wiedziałem, że „to ta” i to był błąd którego większość ludzi nie akceptuje. Tak, statystycznie teraz jestem z taką osobą ale szczerze wątpie że to wyjdzie bo jest także hsp ale w tandemie z innym zaburzeniem które zabiera w emocjonalną kolejne górską od euforii po fizycznie bolesną depresję więc trzymam się jakoś dzięki paru bliskim osobom i terapeucie.
        Ja jestem kompletnie pogodzony z tym, że taki jestem ale wiem że będzie mi też zdecydowanie lżej w życiu jeśli naucze się tego co nazwałem męskością, tej stanowczości, walki i agresji bo taki jest świat i takim trzeba być dla większości ludzi, a dla siebie samego pozwolić oderwać się od świata i dać upust swojej naturze. I tak, to jest pozbywanie się cząstki siebie, ale szczerze wątpie że można jakkolwiek żyć w obecnym społeczeństwie znieczulicy będąc 100% hsp i nic z tym nie robiąc (jeśli tak to można nazwać). Jeszcze młody jestem (ćwierćwiecze), wiele się uczę, może w tym też się mylę, ale już wystarczająco przeżyłem, że jakieś wnioski powoli mogę wyciągać bo przedemną jeszcze maksymalnie 10 lat żeby znaleźć swoje miejsce na ziemi i osobę (jeśli to nie jest ta z którą jestem obecnie a z całego serca bym chciał, jednak nie wytrzymam psychicznie tego przyciągania i odpychania, to nie dla nas)

      • Jeśli uważasz, że to co robisz, jest dla Ciebie właściwe to szczerze życzę Ci powodzenia. Jedynie , po przeczytaniu tego posta , zaczęła mi krążyć po głowie natrętna myśl z Kubusia Puchatka :”Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.” Mam nadzieję, że się mylę.

      • Czy uważam, że to jest właściwe? Nie do końca. Po prostu już mam dosyć takiego życia jakie miałem do tej pory i wiem, że jeśli czegoś z tym nie zrobię to skończę jak garstka osób które znam czy słyszałem od znajomych, mająca po 35+ dalej nie znająca kierunku w swoim życiu, siedząca sam na sam w 4 ścianach. Ta wizja mnie przeraża a widzę, że powoli jest spełniana a zdecydowanie nie zalicza się do szczęśliwego zakończenia (a raczej przedwczesnego jego zakończenia). Także, trzeba walczyć o swoje szczęście, nawet jeśli to będzie kosztować część siebie.

      • To jest niezwykle ciekawa rozmowa.
        Ja uważam że ten wybór pomiędzy byciem silnym mężczyzną a HSP jest całkowicie niepotrzebny. Jedno nie wyklucza drugiego. Osoby HSP nie tracą cech które czynią z nich HSP, wprowadzając zmiany w życiu. Myślę nawet że fakt bycia HSP jest pomocny we wprowadzaniu zmian.
        A teraz, żeby było śmieszniej, napiszę jak to u mnie było z tymi kobietami. Otóż dopóki byłem nieświadomy tego że jestem HSP, z kobietami miałem świetny kontakt. Nie brakowało mi relacji z nimi. A jak zmieniłem się jako HSP, nabyłem tej „męskiej siły”, również umiejętności stania na czele grupy, walki, itp. straciłem chyba umiejętność kontaktu z kobietami.
        Z tym że nie robię z tego wielkiej tragedii, ale efekt był jakby odwrotny do tego o którym tutaj mówimy 🙂

      • Miło mi, że mogę coś wnieść od siebie co może skłonić do jakiegoś przemyślenia 🙂 Chyba w tym jest klucz, znalezienie balansu pomiędzy tymi dwoma światami i chociaż już od lat próbuje na własną rękę jakoś ćwiczyć swoje zdolności do „kontroli wrażliwości” (jednak zbyt często płaczę ale cóż, taki już jestem, że wiele emocji wzbudza we mnie łzy, od szczęścia przez bezsilność po smutek). U mnie również w kontaktach z kobietami nie było najmniejszego problemu za to miałem duże problemy w znalezieniu siebie pośród męskiego towarzystwa (i nie, nie jestem ani bi ani homoseksualny, w 100% preferuje kobiety) i od zawsze dziwiło mnie i jednocześnie cieszyło jak ogromnym zaufaniem w bardzo szybkim czasie obdarzały mnie one. Chyba nie skłamie jeśli powiem że 70-80% moich znajomych stanowią kobiety. Czas pokaże ale mam nadzieję, że za jakiś czas będzie dużo lepiej odnaleźć się w świecie 🙂

  2. Witam. Ciekawą dyskusję prowadzicie. Mi również wyszło, że jestem HSP. Ale według mnie, coś takiego jak HSP nie istnieje. To po prostu człowiek z silną domieszka introwertyka, melancholika. Słaby układ nerwowy, silna wrażliwość na bodźce. Nic odkrywczego. A co do kobiet, to mam 25 lat i nigdy w związku z żadną nie byłem. Mam naturę samotnika. Kobiety lubię, ale nie przepadam za ich towarzystwem, a gejem w 100 % nie jestem. Czuje się dobrze, w towarzystwie męskim, za to wśród kobiet jakiś spięty jestem i mało wyluzowany. Pociągu do facetów nie odczuwam, a homoseksualizm mnie odrzuca. W szkole dziewczyny czasem lubiły mnie wykorzystywać, chociaż zdawałem sobie z tego sprawę, że jestem ich tzw informatorem, ale jakoś nie przeszkadzało mi to. Koleżanek nie mam żadnych. Za to moi znajomi, to praktycznie sami mężczyźni, chociaż mam ich niewielu, ze względu na mój introwertyzm i upodobanie do spokoju i samotnictwa.

    • Dziękuję za komentarz. E. Aron istotnie nie „odkryła” niczego nowego, w sensie odkrycia jakiegoś nowego zjawiska. To co zrobiła to połączyła w jedną całość wiele do tej pory osobno postrzeganych cech i zadała pytanie dlaczego one występują tak często razem. Potem, już w wyniku badań wyszło całe ich podłoże biologiczne.

  3. Pingback: O męskiej wysokiej wrażliwości w relacjach z płcią piękną (repost) | Biegnąca z Wilkami

  4. Pingback: O męskiej wysokiej wrażliwości w relacjach z płcią piękną (repost) | Lawendowe Pola

  5. Bardzo interesujący wpis. Znam wielu ludzi, którzy żyją na pokaz. Szczególnie mężczyzn, bo o nich tu mowa. Żyją na pokaz, bo tak żyje się po prostu łatwiej. Spełniają oczekiwania, tylko że nieswoje, ale nie są szczęśliwy. Szczęście przychodzi, wtedy gdy są sami i mogą w końcu być sobą. Chociaż? Czy bycie sobą przed sobą samym jest takie łatwe? Bardzo często zamiast zaakceptować siebie jako istotę staramy się dążyć do jakiegoś bliżej nieokreślonego ideału. HSP często nie potrafią zaakceptować siebie, walczą z samym sobą albo co gorsza użalają się nad sobą. A taka zwyczajna choć trudna akceptacja siebie samego sprawia, że w życiu dzieją się magiczne sytuacje. Zaczynamy spotykać ludzi, którzy nadają na podobnych falach, zaczynamy czuć się szczęśliwi, zaczynamy tak naprawdę żyć. I to jest ten klucz. Co do HSP mężczyzn i kobiet, w moim wypadku jest tak, że mam bardzo dobry kontakt z osobami (w tym kobietami) starszymi ode mnie nawet o kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Z osobami w moim wieku dogaduję się też raczej dobrze, nie jestem gdzieś tam odseparowany od środowiska, ale nie czuję potrzeby przebywania z nimi w postaci „nadgodzin”, czyli tyle ile trzeba (mówimy tutaj też o niechęci do posiadówek, imprez czy jakiś takich spotkań w większym gronie). Czasami wydaje mi się, że pochodzę z jakiejś bardzo odległej planety. Nie dziwią mnie pewne rzeczy, które dziwią innych. Nie jestem osobą oryginalną (bo chyba HSP nawet bałby się taką być) ale nie krytykuję oryginalności, inność mnie nie przeraża. Przyjmuję to zwyczajnie, podczas gdy otoczenie bardzo często krytykuje, denerwuje się na wieść o chociażby gejach, lesbijkach, czy jakiś tam artystów typu Conchita Wurst. Ja to przyjmuje i już, nie wywołuje to we mnie żadnych emocji. Z HSP człowiek też uczy się żyć i gdy zaakceptuje siebie i nie będzie przekonywał sam siebie, że jest kimś innym to w końcu będzie szczęśliwy i zacznie się realizować. Realizować w sposób dla niego dobry, dla innych to wcale nie musi być realizowanie się, ale wtedy zdanie innych się nie liczy, mamy to zdanie gdzieś. Mnie interesują mało popularne zainteresowania, w tym poezja, ezoteryka, esperanto oraz bardziej konkretne, a nawet męskie 😉 ale nie o nich. Przez długi czas ukrywałem i nadal ukrywam te pasje, ale przynajmniej w Internecie znalazłem miejsce na publikowanie swoich wierszy, czy na rozmowy o esperanto i w esperanto. I jeśli tylko się otworzymy i gdzieś tam przestaniemy się bać, choć przy HSP lęk to drugie imię to wszystko zacznie iść ku lepszemu. Pozdrawiam

  6. Bardzo dobry tekst! Kobiety lecą na wyluzowanych, ubogich w receptory durniów, tępaków i kiboli. Powielają ich geny, a potem ja muszę z takimi koegzystować w społeczeństwie i skręcać się z cierpienia. Już kilkanaście kobiet w życiu mnie rzuciło dlatego, że zostałem na jakimś „melałżu” zgaszony niczym pet, prostackim, wulgarnym tekstem przez jakiegoś tępego, bezrefleksyjnego ekstrawertyka. Wyślę to wszędzie, gdzie się tylko da.

  7. Ja napiszę coś trochę innego, spotkałem parę kobiet w życiu które brzydzą się typowymi samcami bez mózgu, one same są silne i inteligentne i nie potrzebują rywalizacji i agresji, wolą nawet jak facet jest delikatny i przyjazny co by je przytulił gdy im źle, ale inteligentnych kobiet jest mało i przy tym silnych mentalnie. Na takie kobiety krzyki samców Alfa 🙂 nie działają, raczej śmieją się z nich jacy są durni. Jednak musicie wiedzieć że inteligentnych , jeszcze dalej mądrych ludzi a tym bardziej czułych jest bardzo mało, czym więcej dobrych cech charakteru tym trudniej o takie osoby. Dodam jeszcze że dobre kobiety są bardzo cenione , szybko są wychwytywane przez mężczyzn. Jednak dobrych facetów jest bardzo bardzo mało w połączeniu z swoją delikatnością nie zdążają już na „swoje” kobiety gdyż te są w związkach z innymi od siebie mężczyznami, kobiety często są bardzo wyrozumiałe i kochają także drani, zawsze wierzą , do końca życia że facet się zmieni ale nigdy to nie następuję. Są kobiety silne, opiekuńcze i im facet czuły nie przeszkadza, silni ludzie opiekują się innymi i nie potrzebują pokazywać dominacji bo nie czują się słabi.

  8. Ciężko mi się zgodzić z Tobą w odniesieniu do mnie…
    moja wrażliwość przekłada się na zazdrość,
    czuje się pewny siebie mimo świadomości, że postrzegam życie inaczej,
    nauczyłem się ukrywać moją wrażliwość – nie jest mi z tym źle, odreagować jednak muszę np wyjeżdzając na przejeżdzkę szybką autem, słuchając głośno muzyki (może i obciach, ale tak lubie i mi lepiej),
    nie uważam że wrażliwość może źle wpływać na relacje z kobietami – akurat z tym nigdy nie miałem problemów, no chyba że uznać za to: ………. ech dużo by pisać, ale są to bardziej problemy na bardzo zaawansowym związku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s