Trudne / ważne chwile

Bywają chwile kiedy potrzebuję natychmiastowego odcięcia się, mam wszystkiego dość i najchętniej wystrzeliłbym siebie w nieskończoną podróż statkiem międzygwiazdowym, albo wysłałabym w nią 95% ludzi. Na przykład kilka dni temu szedłem z zakupami do domu wzdłuż dość ruchliwej ulicy. Jakiś dziwak, po tym jak przerobił swojego starego vana na auto sportowe, wydające z siebie niezwykłe, świszczące odgłosy, przejechał obok mnie i akurat dodał gazu. Wystarczyło to, żeby mój system nerwowy przeżył szok. Kiedy odzyskałem panowanie nad własnym ciałem, chociaż nie emocjami! zauważyłem grupę znajomych stojących na chodniku po tej samej stronie ulicy. Spotkanie było nieuniknione. Wymieniliśmy kilka zdań i okazało się że niektórzy z tych znajomych, uznali że czegoś się chyba boję, najpewniej ich i jestem jakiś nieswój. Człowiek wystraszony nie wzbudza szacunku, więc szybko opuściłem towarzystwo i… miałem ochotę kogoś wystrzelić w kosmos.

Elaine Aron, w swoich pracach o osobach wysoko wrażliwych (Highly Sensitive Person – HSP), opisała stan przytłoczenia bodźcami. Jego objawami bywają: rozdrażnienie, zaciśnięta krtań, zaczerwienienie, trudność w racjonalnym myśleniu, przyspieszony oddech, drżenie, itp. Nie ma się co dziwić że mylony bywa ze strachem. W Facebook’owej grupie HSP Chattorblog stan przytłoczenia określaliśmy jako: paraliż, zapadnięcie kurtyny, obkurczanie się w sobie, zamykanie się w sobie, zamykanie szlabanu, porażenie prądem. Nazw tyle, ile ludzi. W radzeniu sobie z tym stanem pomaga mi jedna z ciekawszych idei, o której E. Aron wspomniała. Chodzi mi o potraktowanie wysokiej wrażliwości jako pakietu cech, jak w łączonej ofercie handlowej typu: jeśli kupisz książkę, drugą dostaniesz za darmo. Wychodząc z takiego założenia wiem, że nie mogę cieszyć się z faktu bycia Hsp, nie odczuwając jednocześnie niemiłych tego aspektów. To jak dwie strony tej samej monety.

Oczywiście wszyscy chcielibyśmy widzieć siebie tylko w pozytywnym świetle i być zadowolonymi z tego kim jesteśmy. Często jednak rzeczywistość ukazuje nam inny obraz, wpychając nas w smutek i przygnębienie.

Trudno nie podziwiać ludzi wysoko wrażliwych za głębię ich myśli, za to że kiedy mówią, robią to tak aby nikogo nie dotknąć, za to że dostrzegają kiedy coś dzieje się źle, ktoś jest krzywdzony, że dbają o dobre samopoczucie własne i innych. W pracy, w domu HSP widzą pierwsi kiedy ktoś potrzebuje pomocy, traci siebie w destruktywnym działaniu, obiera złą drogę. Posiadając kontakt z własnym wnętrzem, będąc świadomymi samych siebie, rozumiejąc własne słabości, potrafią lepiej rozumieć innych. Zauważyłem zresztą że ci inni, jeśli tylko dam im szansę, doceniają to. Osoby wyjątkowo wrażliwe będąc świadomymi roli i siły komunikacji międzyludzkiej, wyczulone na jej niuanse, komunikują się na wielu płaszczyznach i są tak na prawdę w uprzywilejowanej do tego pozycji.

A potem jest i druga strona wrażliwości. Radość, strach, uczucie zawodu, ekscytacji, wstydu, zachwytu… itd., itp. – każdą z tych emocji przeżywam głębiej i co za tym idzie potrzebuję więcej czasu, aby przyswajać świat. A co jeśli tego czasu nie mam? Co jeśli bodziec jest tak intensywny że domaga się natychmiastowej reakcji? Czuję rozdrażnienie, może coś w rodzaju niepokoju. To uczucie samo w sobie jest kolejnym bodźcem, zdecydowanie negatywnym, utrudniającym mi radzenie sobie z poprzednimi. Na końcu tej emocjonalnej spirali następuje przytłoczenie bodźcami, czyli stan w którym żadna sensowna reakcja, poza próbą odcięcia się od bodźców, nie jest możliwa.

Wszystko to leży poza wyborem jakiego ktoś może dokonywać lub nie, ponieważ bycie osobą wysoko wrażliwą jest wrodzone i dziedziczne. Taki już się urodziłem niezależnie od tego, czy mi się to podoba. Poza tym, jedynie około 15% ludzi to HSP. Co z tego? No np. to, że w 25-cio osobowej klasie 3 – 4 dzieci to HSP, a podczas rodzinnego przyjęcia 1 – 3 osoby, na 10 – 15. Ma to swoje daleko idące konsekwencje ponieważ osoby wysoko wrażliwe różnią się od reszty. Jednym z problemów, z którymi HSP zmagają się nad wyraz często, są powracające stany onieśmielenia, czyli problem nieśmiałości. Cieszę się że mam to za sobą, ale wiem jak ludzie tzw. nieśmiali cierpią (pisałem o tym tutaj). Inny problem to znalezienie i wybór partnera. Wydaje się że dla osób wysoko wrażliwych zadanie to jest wyjątkowo skomplikowane. Potem jest trudna kwestia dzieci HSP. Z badań wynika że w pomiędzy 40 a 50% rodzin panują nie najlepsze warunki dla rozwoju dzieci, a dzieci HSP są bardziej niż inne narażone na ich negatywny wpływ. Częstsze są u osób wrażliwych problemy wynikające z braku odpowiedniej opieki w ich dzieciństwie i złych relacji z rodzicami. Mam na myśli np. narcystyczne zaburzenie osobowości, brak odpowiednio ukształtowanego poczucia własnej wartości, pracoholizm, problemy z ustalaniem granic lub z bliskością z drugim człowiekiem. To prowadzi do depresji, poczucia zgorzknienia, czy bycia niedostosowanym.

W społeczeństwie dobrobytu, silnego wzrostu demograficznego i rządów większości, wszystko wiąże się z masowością, pewną płytkością, oraz dużą szybkością przepływu bodźców. W bardzo wielu sytuacjach społecznych osoby wyjątkowo wrażliwe czuja się nad wyraz niekomfortowo i dążą do odcięcia się od własnych społeczności. Paradoksalnie, działając w akcie samoobrony, szkodzą sobie i innym.

Tymczasem modne jest ostatnio pytanie: czy rządzą nami jednostki aspołeczne? Wręcz psychopaci? Czy na poziomie miejsc w których pracujemy, uczymy się, oraz na szczytach organizacji społecznej, nie oddaliśmy władzy w ręce tych, którzy nigdy nie myślą o nikim poza sobą? Coraz częściej, w różnego rodzaju mediach, pojawia się również teza, że wiele problemów tego świata, takich jak wojny, głód, „nieuleczalne” choroby, niszczenie środowiska naturalnego, spowodowane jest tym, że u steru władzy brakuje ludzi wrażliwych, dojrzałych, refleksyjnych. Zamiast nich są tam w nadmiarze krzykacze i krasomówcy, egoiści i oczekujący natychmiastowej satysfakcji ludzie bez żadnych wątpliwości, również co do ich własnej inteligencji. Tak, temat ludzi HSP wykracza poza ramy rozmowy prowadzonej w domowym zaciszu. Natura nie działa aż tak bardzo na ślepo. Te 15% osobników wyjątkowo uwrażliwionych wydaje się mieć do spełnienia istotne zadania. Mogą nie rzucać się w oczy kiedy wszystko idzie gładko, po staremu, lecz kiedy następuje czas wyzwań, to najczęściej im, dzięki ich umiejętności analitycznego myślenia i uwzględniania wielu zmiennych, a wreszcie dzięki ostrożności i umiejętności dostrzegania zagrożeń, powierzane jest przewodnictwo w grupach. Zachwyca w nich coś, co chciałbym nazwać „naturalną skłonnością do pionierstwa.” Widząc dalej, głębiej analizując fakty, mając intuicję i wyobraźnię, jeśli tylko nie brakuje im odwagi, podejmują się zadań dla innych jeszcze zbyt odległych i niejasnych. W ten sposób osoby wysoko wrażliwe potrafią nadawać ton i kierunek rozwoju innym.

Chciałbym wrócić do początku, czyli do koncepcji przytłoczenia bodźcami. Do stanu w którym moja psychika leci w dół bez końca i może jedynie rozbić się na drobne fragmenty gdzieś na samym dnie. Kiedy zamykam się, wycofuję, ludzie dookoła śmieją się lub litują, moje serce umiera a z gardła nie jestem w stanie wydobyć głosu. Dzieje się wtedy coś bardzo ważnego i ciekawego. Właśnie wtedy wchodzę w bezpośredni głęboki kontakt z moją własną wrażliwością. To wtedy moje ukryte JA przypomina i potwierdza, że jestem kimś wyjątkowym, o wyjątkowych zdolnościach i potrzebach. Że istnieje sens dla którego HSP są właśnie tacy, choć wielu może tego nie rozumieć. Dzięki tej myśli nauczyłem się właściwie podchodzić do tych chwil i nie mam zamiaru siebie ich pozbawiać, ani przed nimi uciekać. Są dla mnie ważne. Chociaż nie sprawiają mi przyjemności, są drzwiami przez które mogę dostrzec prawdziwego siebie i moje miejsce w życiu.

Reklamy

2 thoughts on “Trudne / ważne chwile

  1. Sama myliłam do niedawna własne przytłoczenie bodźcami ze strachem. Ale już wiem, że to coś innego 🙂 Myślenie o sobie, jako o kimś wyjątkowym, a nie totalnie znerwicowanym wydaje się zdecydowanie przyjemniejsze i bardziej rozowojowe.

  2. Jeśli ktoś wierzy w reinkarnację, to zauważyłem, że HSP, to stare, lub dojrzałe już dusze. Stwierdziłem to po znanych osobistościach, które miały takie stare lub dojrzałe dusze. A z tego co przeczytałem, to starych dusz na ziemi jest właśnie z 15 %. Nie każdy musi w to wierzyć, ale warto się nad tym zastanowić

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s